5.02.2017

CZAS

Nadal nie mogę uwierzyć w to, że pierwszy miesiąc nowego roku już za mną. Aż chciałoby się powiedzieć - "the time floats like never before, like never before" (link do piosenki tutaj). Styczeń był najbardziej zalatanym miesiącem w moim życiu - egzamin gonił egzamin, a ja goniłam kolejne kubki kawy i ciepłe posiłki. Nigdy przedtem moje życie nie wymagało większej organizacji - w czasie, kiedy wrzucałam pranie do automatu, na patelni rozgrzewała się oliwa z oliwek, a w czajniku gotowała się woda, która za chwilę miała zmienić się w rozgrzewającą herbatę. Potem dzwoniło do mnie milion osób, a sprawy związane ze studiami wypełniały całe tablice na Facebook'u. Minuty mijały z prędkością światła, godziny za sprawą pstryknięcia palcem... Co najciekawsze, materiał do opanowania na egzamin jakoś nie bardzo zmniejszał swoją objętość. Jeden rytuał w ciągu dnia pozwolił mi zachować twarz (dosłownie!) w nie najgorszej kondycji. Mowa oczywiście o make-up'ie, który w ciągu kilku minut sprawił, że wyglądałam na bardzo wypoczętą! Na koniec kilka kropli ulubionych perfum i można zaczynać dzień! Pięknego lutego Wam życzę! 

29.12.2016

POWROTY

Powroty na 'stare śmieci' bywają ekstytujące. Po kilku miesiącach blogowej absencji wróciłam, bo czułam wewnętrzny brak. Teraz za to odczuwam pustkę słowną - nie wiem, co powinnam napisać. Aaaaa! Z życiowej aktualizacji - zostałam studentką! Tak, nadal ciężko mi w to uwierzyć - przekraczam próg uczelni już bez większego 'wow', a raczej z ogromnym pragnieniem kubka gorącej kawy z automatu. I tak sobie krążę przez uniwersyteckie korytarze z nadzieją, że przetrwam. Poza tym niewiele się u mnie zmieniło - nadal nie przestałam pochłaniać chorych ilości cukru w kawie, wciąż stoję rano przed szafą i 'nie mam się w co ubrać', a wieczorem zalegam na YouTubie po kilka godzin. Ale kto by się tym przejmował...Taka codzienność i monotonia czasem jest dobra, serio! Tymczasem, do następnego! S. 

sukienka/dress - Zara
kubek/cup - no name